Przeżyj niezapomnianą przygodę wraz z bohaterami filmu „W głowie się nie mieści”. Rozwiązuj zadania i twórz wspaniałe obrazki. Dzięki naklejkom oraz specjalnym stronom, po których można rysować mazakami lub cienkopisami, a potem zetrzeć rysunki suchą lub lekko wilgotną ściereczką, w każdej chwili możesz zacząć zabawę Nie każdy wie, że Ewa od lat próbuje swoich sił w branży muzycznej. Oto jej zdjęcia sprzed lat. Bardzo się zmieniła? Ewa z 10. edycji programu "Rolnik szuka żony" Yoghurt A ja zgadzam się z tym w całej pełni. Ja jak wszedłem na salę to w sumie może było z 10 osób na krzyż, więc spokojnie mogłem się filmem delektować. Nikt nie chrapał, nie chrząkał, nie denerwował mnie etc., a znam ten ból, kiedy przychodzi dzicz do kina, to normalnie jak na złość wszyscy się wiercą, drapią, gadają radoŚĆ - entuzjazm, nie poskromiona energia. nakrĘci kaŻdego i wowoŁa uŚmiech., smutek - gdy w Życiu idzie coŚ nie tak, wkracza do akcji, odraza - zawsze zdĄŻy na czas okazaĆ swoje emocje, gniew - zadba o to,aby caŁy Świat dowiedziaŁ siĘ kto tu rzĄdzi. , strach - opanowuje sytuacjĘ i poskramia nerwy, Premiera filmu : 17 czerwiec 2015-03-11 . W Polsce do kin wejdzie 1 lipca 2015. Film „W głowie się nie mieści” to nowe dzieło laureata Oscara reżysera Pete Doctera. 3. Emocje i uczucia - opisy - gdzie należy dopasować nazwę do opisu. Wersja kolorowa, czarno-biała oraz kolorowa z możliwością wpisywania odpowiedzi w pdf. 4. Emocje i uczucia - krzyżówka - jak sama nazwa wskazuje należy uzupełnić krzyżówkę. Wersja kolorowa, czarno-biała oraz kolorowa z możliwością wpisywania odpowiedzi w pdf. 5. UXB8Lm3. Świadomość własnych emocji jest pierwszą umiejętnością, jaką powinniśmy nabyć, aby nauczyć się radzić sobie z naszym wewnętrznym światem. Bez świadomości emocji, których doświadczamy w danej chwili nie ma mowy o ich zrozumieniu i konstruktywnym radzeniu sobie z nimi. Poprzez świadomość własnych emocji rozumiem zdolność zatrzymania się w miejscu, spojrzenie w głąb siebie i nazwanie emocji, jakich właśnie doświadczam. Nie jest to łatwe, zważywszy na fakt, że naszą uwagę wolimy rozpraszać na zewnątrz, a jej skupienie na wewnętrznych przeżyciach wymaga wysiłku. Ale warto zadać sobie ten trud. Jak pisze profesor Daniel Siegel: “poprawiając zdolność skupienia uwagi na naszym wewnętrznym świecie, poniekąd chwytamy za skalpel, by przeobrazić swoje drogi nerwowe i tym samym doprowadzić do stymulacji rozwoju określonych obszarów mózgu, kluczowych dla zdrowia umysłowego.” Innymi słowy, zdolność do refleksji nad własnymi stanami emocjonalnymi powoduje rozwój obszaru mózgu, który jest odpowiedzialny za nasze radzenie sobie z emocjami- a im bardziej rozwinięte będziemy mieli nasze płaty przedczołowe, bo o nich tutaj mowa, tym lepiej będziemy potrafili zarządzać naszymi emocjami. W skrócie wygląda to tak: – jestem uważny na swój świat wewnętrzny, no to co czuję w danej chwili, jak się czuje moje ciało – potrafię to nazwać ( czuję się smutny, wesoły itp.) – staram się zrozumieć swoje emocje ( co się takiego wydarzyło, że czuję smutek? Co mój smutek stara się mi powiedzieć? Co mogę ze swoim smutkiem zrobić?) Bycie blisko własnych emocji i umiejętność ich nazywania wymaga ćwiczeń. Dlatego najlepiej uczyć tej sztuki już od kołyski. Wydaje Ci się, że ‘rozmawianie’ o emocjach z niemowlakiem jest co najmniej dziwne? Nic bardziej mylnego! Wiele badań* udowadnia, że rodzice, którzy w interakcjach ze swoimi niemowlętami używają języka, który opisuje stany emocjonalne dziecka i innych ludzi, wychowują dzieci, które później lepiej radzą sobie w kontaktach społecznych ( i osiągają lepsze rezultaty w testach poznawczych). Warto więc potraktować sprawę poważnie. Aby zacząć ćwiczyć z dzieckiem nazywanie emocji nie potrzebujemy żadnych wymyślnych pomocy dydaktycznych. Wystarczy nam troskliwa uważność na to, co się dzieje, co przeżywa nasze dziecko. To my jesteśmy przewodnikami naszego dziecka po jego wewnętrznym świecie i powoli musimy nauczyć je, jak się w tym emocjonalnym świecie odnaleźć. Najlepszą radę, jaką w tym momencie mogę dać: zacznijmy od siebie. W tym sporcie tak to już bywa, że praktyka czyni mistrza. Najlepszymi nauczycielami będą Ci rodzice, którzy sami potrafią być blisko własnych emocji. Zastanów się więc czy sam jesteś świadomy emocji, których doświadczasz? Czy umiesz je nazwać? Wiesz, skąd się te emocje wzięły? Co chcą Ci powiedzieć? Jeśli czujesz, że w kwestii emocji masz coś do nadrobienia to dobrym pomysłem może okazać się sięgnięcie po książki. Wbrew pozorom książeczki o emocjach przeznaczone dla dzieci często świetnie służą też ich rodzicom. Tutaj zebrałam pozycje, które dostępne są na naszym rynku wydawniczym. W tym zbiorze znajdziecie zarówno książki popularne, jak i terapeutyczne. Do każdej pozycji dorzuciłam kilka słów: W moim sercu, Jo Witek, ilustracje Christine Roussey, wyd. Mamania Książeczka o grubych kartonowych kartkach przygotowana z myślą o najmłodszych ( ale moim zdaniem śmiało mogą korzystać z niej również dzieci w wieku szkolnym i dorośli). Jej koncepcja mnie zachwyciła. Emocje poznajemy poprzez otwieranie kolejnych stron, które układają się w kształt serca- w ten sposób, niczym odkrywcy wyruszamy w podróż i poznajemy zakamarki, które skrywa nasze serce. Dziecko nie tylko uczy się poszczególnych emocji i sposobów radzenia sobie z nimi, ale też dostrzega, że w sercu jest miejsce na wiele różnych odcieni emocji, które pojawiają się i znikają. W końcu każde serce to tajemniczy i piękny ogród. wiek: +2 2. Nasze emocje. Elżbieta Szwajkowska, Witold Szwajkowski. Wydawnictwo Harmonia Książeczka, którą można wykorzystać do nauki nazywania emocji już z dziećmi wieku 2-3 lat. Mamy tutaj krótkie wierszyki o emocjach, mamy zadania z odczytywaniem emocji z mimiki twarzy oraz propozycję pracy własnej nad rozwijaniem umiejętności nazywania emocji. Ciekawa książka zachęcająca do wspólnego zastanowienia się czym są emocje i jak je rozpoznawać. Książeczkę tą można wykorzystać też w terapii dzieci np. autystycznych. wiek: 2,5+ 3. W głowie się nie mieści. Wydawnictwo Egmont Polska Cała seria książeczek, które powstały do filmu W głowie się nie mieści. Film opowiada historię 11-letniej dziewczynki i zmian, z jakimi przyszło jej się zmierzyć (przeprowadzka do nowego miasta, nowy dom, nowa szkoła itp.). Jednak głównymi bohaterami filmu są emocje dziewczynki przedstawione za pomocą kolorowych postaci mieszkających w jej głowie. Film zbiera bardzo dobre recenzję, ale trudno wskazać od jakiego wieku tą animację polecać. Przykładowo wiele młodszych dzieci nie potrafi odnaleźć się w tych dwóch równoległych światach przedstawionych na filmie. Pomimo tego ta animacja może być świetną inspiracją do podjęcia rozmów na temat emocji i ich roli w naszym życiu. Przydatne do tego mogą być właśnie te książeczki. Mnie przypadł do gustu zwłaszcza Przewodnik, ponieważ krok po kroku objaśnia, co się działo w głowie tytułowej bohaterki i jej życiu. W serii znajdziecie też np. pięć krótkich książeczek, każda opowiadająca o osobnej emocji- radości, smutku, gniewie, odrazie i strachu. Polecam traktować te książeczki jako formę zabawy, inspirację, luźne nawiązanie do tematu emocji. Raczej nie znajdziecie w nich odkrywczych sposobów na radzenie sobie z emocjami. wiek: 4+ 4. Wielka księga uczuć. Grzegorz Kasdepke. Wydawnictwo Nasza Księgarnia Wielka księga uczuć to naprawdę solidna lektura: książka liczy sobie ponad 200 stron i jest zbiorem opowiadań o grupie przedszkolaków i ich nauczycielce do zadań specjalnych pani Miłce. W każdej historii na pierwszy plan wysuwa się jakaś emocja, z którą borykają się dzieci. Znajdziemy tutaj nie tylko podstawowe emocje jak strach, złość, smutek czy radość, ale też i bardziej złożone uczucia jak choćby miłość, nienawiść czy poczucie krzywdy. Przygody przedszkolaków wciągają, a ich rezolutność potrafi rozśmieszyć niejednego ponuraka. Dodatkowym atutem książki są jej walory edukacyjne: krótkie rady dla dzieci i rodziców na temat doświadczanych emocji, które znajdziemy na końcu każdego opowiadania. wiek: 4+ 5. Złość i smok Lobomił. Wojciech Kołyszko, Jovanka Tomaszewska. Wydawnictwo GWP dla dzieci ( i pozostałe książki z tej serii). Dodatkowo zeszyt ćwiczeń Garść radości, szczypta złości, wydawnictwo GWP dla dzieci Jedne z lepszych, jeśli nie najlepsze, książki do pracy nad emocjami dla dzieci (i dorosłych). Celowo piszę do pracy, ponieważ te książki nie tyle uczą nazywać emocje, co pomagają je zrozumieć. W serii znajdziemy opowiadania o kluczowych emocjach: strachu, radości, zazdrości, smutku, złości i wstydzie. Książeczki dają solidną dawkę refleksji do przemyśleń- i pokazują, że nasze emocje bywają złożone i pogmatwane, ale zawsze chcą nam coś ważnego przekazać. Na końcu każdego opowiadania znajdziemy bardzo przydatną instrukcję obsługi danej emocji oraz przemyślane ćwiczenia, karty pracy, propozycję dalszych rozmów dotyczących emocji. Dodatkowo do serii książeczek można też dokupić osobny zeszyt ćwiczeń, w którym znajdziemy jeszcze więcej pomysłów i inspiracji, jak rozwijać swoją inteligencję emocjonalną. wiek: 5+ 6. Lew Staszek i siła uważności. Agnieszka Pawłowska. Wydawnictwo Poznańskie Gdybym miała wskazać emocję, z którą mamy największy problem to byłaby nią złość. Jak radzić sobie ze złością i jak pomóc w tym dziecku- odpowiedzi szukajcie w tej książeczce. Opowiadanie stworzone przez Agnieszkę Pawłowską, która jest nie tylko teoretykiem, ale przede wszystkim praktykiem w rozwijaniu u innych umiejętności radzenia sobie z emocjami. Ta książeczka jest krótkim, ale treściwym wprowadzeniem do praktyki uważności (treningu mindfulness)- czyli na dzień dzisiejszy najbardziej naukowo potwierdzoną techniką regulowania własnych emocji i radzenia sobie ze stresem. wiek: 5+ 7. Jedna chwilka uczuć kilka czyli z uczuciem o uczuciach. Marcin Brykczyński, Lidia Głażewska Dańko. Wydawnictwo: Czarna Owca Książeczka, która zachęca i inspiruje do własnego poszukiwania odpowiedzi na pytanie, czym są dla nas nasze emocje i jak je odczuwamy. Znajdziemy tutaj krótkie sentencje i rysunki przygotowane przez autorów, które mają zachęcić nas do własnej eksploracji i poszukiwań. W tej niewielkiej książeczce nasze rysunki i malunki są równie ważne, jak i nie ważniejsze, od pomysłów autorów. To zwrócenie się w stronę sztuki i własnej ekspresji skłania czytelnika do zatrzymania się na chwilę i głębszej refleksji nad własnymi emocjami. wiek: 6+ 7. Uczucia. Co to takiego? Oscar Brenifier. Wydawnictwo Zakamarki Nie jest to może typowa książka o emocjach, ale jej lektura skłania do refleksji nad rzeczywistością, którą zbyt często przyjmujemy jako coś stałego i niepodważalnego ( nasze sławne rodzicielskie ‘ bo tak!”, gdy zmęczeni pytaniami dziecka nie wiemy już, co na nie odpowiedzieć). Książka Oscara Brenifiera nie podaje łatwych i szybkich odpowiedzi. Wprost przeciwnie, zachęca do dalszych poszukiwań, do stawiania kolejnych pytań- a ponieważ refleksja jest podstawą uczenia się, również uczenia się o nas samych- to warto kultywować w sobie umiejętność zadawania pytań. wiek: 7+ Kiedy ostatnio czułeś smutek? Opowiedz o tym, Z czego jesteś dzisiaj zadowolony? Co Ci się udało? Co Cię dzisiaj ucieszyło?, Przypomnij sobie co Cię ostatnio rozzłościło. Opowiedz mi o tym, Co w ostatnim czasie Cię zaciekawiło? , Jak czuje się Twoje ciało kiedy się smucisz? Jaką robisz minę?, Co sprawia że czujesz radość?, Po czym rozpoznajesz, że czujesz złość? Jak się wtedy zachowujesz?, Zrób 10 przysiadów :), Powiedz trudną sytuację, która Ci się przydarzyła. Jak sobie z nią poradziłeś?, Co poradziłbyś koledze który pokłócił się z siostrą?, Co pomaga Ci kiedy jesteś smutny?, W jakich sytuacjach boisz się? Co wtedy pomaga?, Jak najbardziej lubisz spędzać czas? Co wtedy robisz?, Co miłego możesz dzisiaj powiedzieć domownikom? Każdemu z osobna?, Co sprawia że jesteś z siebie dumny?, Jakie są Twoje mocne strony? Wymień 3 rzeczy które umiesz robić, Co najbardziej lubisz w sobie?, Jak mógłbyś pocieszyć koleżankę która martwi się, że nie uda jej się odrobić wszystkich lekcji?, Za kim tęsknisz? Co można z tym uczuciem zrobić?, Zrób 10 pajacyków :), Zadaj mi pytanie :) jakie chcesz, Co najbardziej lubisz robić?, Do kogo zwrócisz się z problemem? Co mu powiesz?, Jak się zachowujesz gdy się smucisz? Co wtedy robisz?, Jakie masz sposoby na nudę? Wymień 5 :), Po czym możesz poznać, że jesteś ważny dla swoich bliskich?. Ranking Koło fortuny jest szablonem otwartym. Nie generuje wyników na tablicy. Wymagane logowanie Opcje Zmień szablon Materiały interaktywne Więcej formatów pojawi się w czasie gry w ćwiczenie. Na pewno część z Was ogląda animowane długometrażowe produkcje. Czasem jak ja z konieczności z dziećmi, a czasem ot tak dla samego siebie. Akurat z filmem W głowie się nie mieści cda ma się wrażenie, że jest nie do porównania bardziej inteligentny niż dziesiątki produkcji z aktorami bezprecedensowo startujących do takiego określenia. Wchodzimy do wnętrza dziecięcego mózgu, w którym podstawowe emocje walczą o większe prawo do sterowania. Gdy nagle dwie z nich się gubią, dopiero wtedy zaczyna się chaos… Bajki nie z tego świata Produkcja taka jak W głowie się nie mieści to więcej niż bajka. Pamiętam, jak starsze rodzeństwo katowało mnie historiami o księżniczkach, które dla mnie były mazgajowate. Zniechęciło mnie to do animacji na długie lata. Obecnie dzięki powstającym co jakiś czas produkcjom animowanym, z bardzo niestandardowym ujęciem fabuły moja wiara w bajki wraca, ze zdwojoną siłą. Piękno umysłu Podejmowanie decyzji, towarzyszące temu emocje, po czasie wydaje się, że skrajnie nieodpowiednie. Wydawać by się mogło, że to co czujemy to seria wypadkowych w grze o nieznanych nam zasadach. A co jeśli wcale nie ma zasad, to znaczy obowiązuje tylko prawo silniejszego? Przecież takie coś W głowie się nie mieści cda, a jednak udało się twórcom wpakować do niej całkiem sporo. Czy wiesz kto tu rządzi? Rilley czyli jakby główna bohaterka próbuje odnaleźć się po przeprowadzce. To co dzieje się w jej wnętrzu ma wpływ na zachowanie dziewczyny. W wielu scenach twórcy przemycili zagadnienia z najnowszej psychologii, behawioru i mózgu gadziego. Dla mnie majstersztykiem jest połączenie tego tak, aby było zrozumiałe także dla najmłodszych. Bo, że rodzice będą się niesamowicie bawić oglądając W głowie się nie mieści na cda, to nie wątpię. Dlaczego jestem zła? Przecież to „W głowie się nie mieści” cda Po tym filmie dzieciaki będą nie tylko mega rozbawione. Gwarantowaną mamy też listę pytań od naszych podopiecznych oraz bardzo interesujących koncepcji i wywodów na temat tego co siedzi w ich głowie. W głowie się nie mieści cda wręcz prowokuje do dyskusji nad sposobami radzenia sobie z różnymi emocjami, co u dzieci jest częstym problemem. Może to też jest sposób, aby chciały spróbować zrozumieć niektóre sytuacje? Moja siła w umyśle Świat dziecka jest mocno skomplikowany. Nie tylko od zewnątrz, ale też od wewnątrz. Pokazanie działania emocji, jakie nami targają, jako postaci pozwoli je łatwiej nazwać, a co za tym idzie poznać i poczuć się z nimi lepiej. Potrzeba zrozumienia samego siebie trapi nie tylko dorosłych. W głowie się nie mieści cda to taki wstęp do dalszej nauki i kształtowania swojego ja. Przecież to bajki formują każde pokolenie. Może nie warto wychowywać tylko na Jasiu i Małgosi czy Księżniczce na ziarnku grochu? Nawet dorośli nie potrafią być sobą w każdej sytuacji. Dlaczegóż więc tak dużo wymagamy od dzieci? Nasuwa się kwestia czy przypadkiem nie wprowadzamy chaosu – nie postępując wedle poziomów jakie stawiamy swoim pociechom. Ot taka mała refleksja, która się niekiedy sama przybłąka i włazi pod świadomość jak natrętny komar pod kołdrę. Tak wiec do wyboru są dwie opcje, albo włączyć światło i złapać komara, albo rano drapać się i ziewać z niewyspania. Pięć emocji w głowie Riley. Źródło: Buena Vista Distribution „W głowie się nie mieści” to film nie dość że poruszający, to jeszcze oparty na naukowych podstawach. Jesteśmy zachwyceni! Poszłam do kina z założeniem, że trochę się pośmieję razem z moimi dziećmi. Podczas seansu popłakałam się spazmatycznie co najmniej trzy razy (nie ze śmiechu, tylko ze wzruszenia), a z kina wyszłam do głębi poruszona. Czy jednak granie na moich emocjach wywołane zostało w oparciu o naukowe podstawy? Nie byłabym sobą, gdybym nie zaczęła w tym szperać. I okazało się, że owszem, film ma naukowe podstawy. I trochę uproszczeń. Obejrzyjcie zwiastun filmu: Zanim Pete Docter, reżyser i scenarzysta filmu „W głowie się nie mieści”, wziął się za stworzenie scenariusza, wybrał się na konsultację do dwóch znanych psychologów z University of California w Barkeley: Dachera Keltnera i Paula Ekmana. Ten ostatni jest pionierem w dziedzinie badań emocji i ich ekspresji ruchowo-mimicznej. Zidentyfikował pięć podstawowych i ponadkulturowych emocji odmalowujących się na ludzkiej twarzy: radość, strach, gniew, odrazę i smutek. Niektórzy psycholodzy do podstawowych emocji zaliczają również pogardę i zaskoczenie, jednak Ekman uznaje je za różnego rodzaju połączenia emocji podstawowych – uważa, że ich ekspresja może się różnić w zależności od kręgu kulturowego. Tak więc i Polak, i Japończyk w ten sam sposób wyrażą np. radość (Japończyk okaże ją tylko wtedy, kiedy będzie sądził, że nikt go nie obserwuje – przy ludziach, zgodnie z obyczajem, ukryje zadowolenie), natomiast ekspresja zaskoczenia i pogardy może się u nich znacząco różnić. Docter z chęcią przystał na liczbę pięć, zwłaszcza że więcej postaci wprowadziłoby zamieszanie do scenariusza. I tak powstali bohaterowie filmu – Radość, Odraza, Strach, Gniew i Smutek – zarządzający mózgiem 11-letniej dziewczynki o imieniu Riley. Jej pierwowzorem była córka reżysera, której niespodziewane zmiany nastroju Docter obserwował z dużym zaniepokojeniem. Smutek zabarwia wspomnienia na niebiesko. Źródło: Buena Vista Distribution Dacher Keltner, psycholog z University of California w Barkeley, w wywiadzie dla magazynu „Pacific Standard” twierdzi, że film naprawdę dobrze odmalowuje to, jak emocje determinują naszą percepcję, uwagę, wspomnienia i oceny. Oczywistym jest, że wpływają na nasze relacje z innymi ludźmi, co widać wyraźnie w scenach konfliktu i godzenia się Riley z rodzicami. Nasz aktualny stan emocjonalny może też wpłynąć na nasze wspomnienia, co dowiodły badania prowadzone przez Lindę J. Levine z University of California-Irvine. Tak więc kiedy czujemy się mocno zawstydzeni, a ktoś przywoła jakieś nasze przykurzone wspomnienie, zaczynamy je postrzegać poprzez pryzmat aktualnego wstydu – wyciągamy w tym wspomnieniu na pierwszy plan wszelkie wstydliwe akcenty, które robią się znacznie bardziej istotne niż uczucie dumy czy radości, jakie towarzyszyło tamtej chwili w przeszłości. W ten sposób emocje przeinaczają nasze wspomnienia. Tak właśnie dzieje się w głowie Riley, u której Smutek zabarwia na niebiesko kulki wspomnień niegdyś postrzegane wyłącznie jako żółte, czyli radosne. To dobrze ilustruje fakt, iż ludzka pamięć jest niedoskonała i z biegiem czasu traci sporo informacji, zaś emocje rekonstruują naszą przeszłość – tyle że nie do końca w zgodzie z faktami. Zgodne z wykładnią nauki są również sceny pokazujące utrwalanie się wspomnień w ludzkim umyśle. Każdej nocy, kiedy Riley zasypia, wyciszają się również emocje w jej głowie, a wspomnienia w formie kolorowych kulek mkną do magazynu pamięci długotrwałej. Bardzo wiele badań potwierdza to, iż sen jest kluczowym elementem konsolidacji pamięci. Dzięki temu zatrzymana zostaje utrata wspomnień (bardzo zresztą obrazowo zilustrowana w filmie) i możliwe staje się łatwe ich przywoływanie. Wspomnienia przechowywane w magazynie pamięci długotrwałej. Źródło: Buena Vista Distribution Z najnowszymi teoriami naukowymi natomiast nie do końca zgadza się idea Wysp Osobowości, których fundament stanowią wspomnienia Riley: jej miłość do rodziny, pasja hokeja, skłonność do wygłupów czy relacje z przyjaciółmi. Te wyspy po kolei spektakularnie się rozpadają, co zwiastuje koniec dzieciństwa Riley, zapoczątkowany przeprowadzką z rodzinnej Minnesoty do San Francisco. Takie wyspy nie istnieją w ludzkim umyśle. Zamiast tego istnieją genetycznie warunkowane cechy osobowości, jak introwersja czy ekstrawersja. Nie mają one jednak konkretnej „lokalizacji” w naszym mózgu, ale wpływają całościowo na nasz sposób myślenia. Wyspy Osobowości. Źródło: Buena Vista Distribution Tym, co twórcy „W głowie się nie mieści” wymyślili sobie od podstaw, jest Kraina Wyobraźni. Nie ma takiego „miejsca” w naszym mózgu. W 2013 roku naukowcy z University of California w Santa Barbara przeprowadzili badania z użyciem rezonansu magnetycznego, próbując zlokalizować w mózgu obszar zaangażowany w fantazjowanie. Okazało się, że kiedy sobie coś wyobrażamy, aktywuje się tak wiele różnych obszarów, że nie sposób wskazać ten jeden najważniejszy. I wciąż nie wiemy, jak z neurologicznego punktu widzenia funkcjonuje wyobraźnia. Kraina Wyobraźni. Źródło: Buena Vista Distribution Podobnie wymyślonym konceptem jest przejście bohaterów przez strefę abstrakcyjnego myślenia, w której w czterech etapach tracą swoją złożoność, finalnie stając się amorficznymi mazami. Mimo że wygląda to naprawdę spektakularnie, to w zasadzie jest tylko artystycznym efektem. Bo abstrakcyjne myślenie, zwłaszcza w okresie dojrzewania, skupia się przecież na ideach i koncepcjach, a nie na obiektach. Mimo to ten właśnie fragment filmu wyjątkowo przyjemnie się ogląda – nie dziwię się, że mając tak brawurowy pomysł, twórcy zrezygnowali z naukowych hipotez. Tak więc kto nie był jeszcze na „W głowie się nie mieści”, starszy czy młodszy – marsz do kina! A kto film widział, niech obejrzy go raz jeszcze i odszuka przeoczone poprzednio smaczki, których w animacjach Pixara jest zawsze pod dostatkiem. Polecamy też: Naukowa recenzja filmu „Interstellar” Jurassic World – naukowa recenzja Czego u nas szukaliście?w głowie się nie mieści

w głowie się nie mieści emocje